Psychologiczny wymiar porodu

Podczas porodu towarzyszy nam wiele emocji. Często jest to lęk. Czego się boimy? Niewiadomej. Czasem dodatkowo prowadzimy negatywny monolog wewnętrzny. Starajmy się obniżyć poziom lęku przez intelekt. Musimy być przygotowane psychicznie na kilkanaście godzin wysiłku, kooperacje z położną, itp.

Boimy się bólu, który bywa pożyteczny, gdyż stanowi cenną informację. Dzięki niemu uciekamy od zagrożenia. Gdybyśmy nie czuły skurczów, mogłybyśmy urodzić na ulicy. Ból zmusza nas także do działania, pozwala kobiecie na instynktowną aktywność np. do zmiany pozycji, w której odczuwamy mniejszy ucisk. Poród to ból pulsacyjny. Spójrzmy na to z pozytywnej strony. Jeśli mamy skurcze, trwające zwykle minutę, np. co 10 minut, to w ciągu godziny czeka nas tylko 6 minut bólu, a 54 minut odpoczynku. Ważny jest rytm – praca i odpoczynek. Trzeba rozłożyć siły i odpoczywać w czasie gdy nie mamy skurczu, nie należy zamartwiać się i czekać na ból.

Tylko jak tu się rozluźnić jeśli wokół pełno obcych ludzi, obserwujących nas studentów medycyny, itp. Dobrym rozwiązaniem jest obecność przy nas kogoś bliskiego, kto pomoże nam zapewnić odpowiednie warunki porodu, atmosferę prywatności, zwiększy nasze poczucie bezpieczeństwa, zadba o naszą intymność. Pomocne mogą okazać się proste czynności jak np. trzymanie za rękę, zamykanie drzwi do sali, zgaszenie światła, jeśli położna zapomniała tego zrobić, przegonienie obserwatorów, itp.  Wówczas kobiecie łatwiej będzie rozluźnić zwieracze szyjki macicy, pochwy i odbytu. W książce „Podstawy prawa zwieraczy” Ina May Gaskin, wyjaśnia jak wielką rolę stanowi podczas porodu centralny układ nerwowy. Zdenerwowanie, wywołanie poczucia wstydu u rodzącej podnosi w jej krwi adrenalinę, czego efektem może być zahamowanie przebiegu otwierania się zwieraczy, zaburzając tym samym proces narodzin dziecka. Kobieta odarta z poczucia prywatności, wystraszona, po porodzie szybko zapomni o fizycznym bólu, jednak doświadczenie negatywnych emocji na długo utkwi w jej pamięci. Podczas wydawania na świat naszego maleństwa, ważne abyśmy starały się działać instynktownie, co ułatwi uwalnianie się hormonów i uczyni przebieg porodu spontanicznym, wyłączając racjonalną część mózgu. Mąż/partner/mama/itp. mogą być dla nas wsparciem psychicznym, dodając nam odwagi, mobilizując do ruchu, masując nasze obolałe ciało, ocierając pot z czoła, mogą liczyć ile sekund skurczu nam pozostało i odciągnąć nas od negatywnych myśli.

Będą krew, pot i łzy 😉 …ale w końcu mamy największą motywację na świecie – spotkanie z wyczekiwanym i ukochanym maleństwem! NASZYM maleństwem! 🙂

IMG_5707

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s